Blog > Komentarze do wpisu

To była historia nie do opowiedzenia - "Umiłowana", Toni Morrison

"Stopniowo wszystkie ślady giną i zapomina się nie tylko o odciskach stóp, ale i o tym, co tam w ogóle jest. Reszta jest pogodą. Nie oddech zapomnianej, niezaliczonej do żywych, lecz wiatr w okapach, wiosenne lody topniejące zbyt gwałtownie. Tylko pogoda. Z pewnością nie natarczywe domaganie się pocałunku" ("Umiłowana" T. Morrison)

 

Moje pierwsze wyzwanie zaczęłam od książki, która jako pierwsza wpadła mi w ręce. I każdemu życzę tak udanego wyzwaniowego początku. „Umiłowana” trafiła w mój gust całkowicie, pochłonęła doszczętnie i zburzyła spokój myśli i jasność przekonań.

Tłumaczka broni powieść przed zakwalifikowaniem do nurtu realizmu magicznego, dla mnie taka kwalifikacja nie jest w żadnym razie krzywdząca –wszyscy dobrze znamy to uczucie gdy padają słowa „co autor miał na myśli?” i interpretować każdy sobie może do woli, a prawda jest taka, że głównych bohaterów dręczy duch. Nie tylko metaforyczny duch przeszłości, która wyziera dosłownie z każdego kąta, ale  najprawdziwszy duch zamordowanej przez własną matkę dziewczynki.

Zbiegła niewolnica woli zabić swoje dzieci niż pozwolić by żyły w niewoli i upodleniu, jest zdesperowana i pewna swoich racji, a przed zabiciem dalszej trójki potomstwa zostaje powstrzymana w ostatniej chwili. Odtąd duch skrzywdzonego dziecka nawiedza dom 124 i przypomina o sobie szeregiem złośliwości, doprowadza do ucieczki swoich dwóch starszych braci, a gdy umiera jego babka – charyzmatyczna Baby Suggs złamana przez tragedię do jakiej doszło w jej domu, tylko matka Sethe i siostra Denver zostają by znosić humory poltergeista. Trwałoby pewnie to rozsypywanie przypraw i trzęsienie meblami w nieskończoność gdyby nie wydarzyło się coś, co zmusiło zjawę do przyjęcia cielesnej postaci i powrócenia jako młoda dziewczyna. Umiłowana.

Jak cudnie odmalowała Umiłowaną autorka! Senna piękność pozbawiona zmarszczek i linii papilarnych na dobre zadomawia się u Sethe, zmieniając życie domowników o 180 stopni i tylko Denver orientuje się kim naprawdę jest tajemniczy przybysz i że jej imię nie przypadkiem zgadza się z napisem wyrytym na nagrobku niemowlęcia. Czy martwi ją rozwikłana tajemnica? O nie, absolutnie nie. Denver jest zachwycona. Do czasu…

Nic nie jest jasne i proste w tej powieści o ludzkim nieszczęściu, nie dostajemy gotowej odpowiedzi na pytanie kto jest ofiarą, a kto oprawcą, komu należy bardziej współczuć, a kogo potępić. Bardzo podobał mi się sposób opowiadania – postaci bronią swojej historii, nie pozwalają poznać jej w całości od razu, ale serwują nam ją po kawałku, a każdy kawałek wydaje się mieć posmak łez i krwi. I dopóki nie pozna się wszystkich elementów tej układanki, nie powinno się wysnuwać jakichkolwiek wniosków o postaciach czy relacjach je łączących - jakakolwiek oczywistość jest tutaj tylko kolejną zjawą. Najbardziej zaskoczyła mnie Denver – wydawała się taka przywiązana do matki a w pewnym momencie nie umiałam stwierdzić już czy kierowała nią bardziej miłość czy strach, że może spotkać ją to samo co Umiłowaną.

Jednak to nie Sethe ani nie Umiłowana są sednem tej powieści. Bohaterem są murzyńscy niewolnicy traktowani z niewyobrażalnym okrucieństwem, pozbawieni godności i jakichkolwiek praw – do własności, do decydowania o sobie i swojej rodzinie, prawa do własnego ciała. To dla nich powstała ta książka i to o ich losie opowiada, w historie postaci z książki wplecione są ich prawdziwe nieszczęścia i cierpienia. Kto z nas znalazłszy się w takiej sytuacji zdołałby uchować się przed szaleństwem?

wtorek, 26 stycznia 2010, ninetaj

Polecane wpisy

  • Kelly Keaton - Z ciemnością jej do twarzy

    I możemy do listy książek związanych z amerykańskim południem dopisać nową pozycję. Akcja toczy się bowiem głównie w Nowym Orleanie, który jest mocno zniszczony

  • John Grisham - Ława przysięgłych

    Zdmuchuję trochę kurzu i ponownie wizytuję amerykańskie południe. Ponownie z Johnem Grishamem :) Tym razem akcja toczy się w stanie Mississipi. Czy może być coś

  • Koniec roku

    Kończy się kolejny rok i jakoś mi się zebrało na wszelkie podsumowania i rozliczenia. Sprawdzam też, jak wyglądają mmoje "rozliczenia" wyzwaniowe. Nie jest najl