Kategorie: Wszystkie | ciekawostki | filmy | kto co czyta
RSS
wtorek, 10 sierpnia 2010

Nie wiem od czego zacząć. Wczoraj skończyłam czytać i może jeszcze powinnam ochłonąć po lekturze przed spisywaniem swoich wrażeń, ale nie potrafię nie podzielić się swoją radością i zachwytem nad tą powieścią.

Rzecz dzieje się na amerykańskim południu, w Luizjanie. Wydarzenia koncentrują się na osobie Vivi Abbott i jej 3 przyjaciółek ze stowarzyszenia Ya-Ya. Córka Vivi, Sidda, po brzemiennym w skutki wywiadzie, w którym opisuje Vivi nadużywającą pasa w stosunku do swoich dzieci, otrzymuje od matki album przedstawiający życie Ya-Ya od najmłodszych lat do macierzyństwa. W tle – pola bawełny, gorące i parne popołudnia spędzane na werandzie oraz zaskakująco dobre traktowanie czarnoskórych mieszkańców.

Historia, jakich wiele, mogłoby się wydawać. Owszem. Jakieś rodzinne tragedie, niewypowiedziane słowa przeprosin, narastające z czasem poczucie winy – sama bym się nie spodziewała, że spodobają mi się „Boskie sekrety…”, ale poleciła mi je moja przyjaciółka, moja Ya-Ya, więc w końcu musiałam przeczytać. I nie żałuję ani jednej minuty spędzonej przy tej książce. Wręcz przeciwnie, było mi smutno, że muszę się rozstać z Vivi, Caro, Teensy i Necie. Dawno żadna lektura nie dostarczyła mi tyle ciepłych uczuć, wzruszeń i śmiechu.

Reszta tutaj

Tagi: Luizjana
21:30, lilithin
Link Komentarze (1) »